Znajdź w serwisie

Rakiety śnieżne
OPIS

Piano Dei Morti

 
Via Normale

Emess - Emergency Message

  • Widok na Piano Dei Morti i przełęcz

  • Las w Dolinie Rho

  • Schodząca mgła do doliny Rho
  • Cel: Piano dei Morti
  • Wysokość max: 2362 m n.p.m
  • Czas przejścia: 4 (h)
  • Podejścia: 1000 m
  • Dystans: -
  • Punkt wyjścia: Grange La Rho
  • Punkt końcowy: -
  • Link: -
Piano Dei Morti (2362 m.n.p.m) jest położone w Piemoncie w Dolinie Susy około 100 km od Turynu.
Dojazd: Z Turynu kierujemy się w kierunku miejscowości Bardonecchia autostradą A32, a następnie ją opuszczamy wyjściem nr 10, po minięciu Bardonecchi obieramy kierunek na wioskę o nazwie Grange La Rho (1686 m.n.pm) i w niej zostawiamy samochód.
Wędrówka zaczyna się w malutkiej wiosce Grange La Rho, do której w zimie jest bardzo ciężko dojechać samochodem, nawet mając założone łańcuchy na kołach, dlatego samochód zostawiamy w miejscu, do którego po prostu da się dojechać, a następnie kontynuujemy pieszo.
W miasteczku Grange La Rho mijamy parę zabudowań, a następnie wchodzimy do Doliny Rho. W zależności od warunków śniegowych tutaj już przydadzą się rakiety śnieżne. Na początku ścieżka wiedzie dnem doliny i nie jest zbytnio wymagająca. Po dojściu do mostka i przekroczeniu rzeki, ścieżka robi się coraz bardziej stroma i zaczynamy dość szybko zdobywać wysokość. Po pokonaniu stromego zbocza dochodzimy do Piano Dei Morti (2362 m.n.p.m), kontynuując wspinaczkę można dojść do widokowej przełęczy na poziomie około 2500 m.n.p.m., jednakże trzeba przetrawersować stok o nachylaniu około 45 stopni. Wracamy tą samą drogą.
Czas przejścia w naszym przypadku 4h od parkingu (około 1545 m.n.p.m) do przełęczy (około 2500 m.n.p.m)
Należy ze sobą zabrać rakiety śnieżne i kijki.

 

Ważne informacje !

 

Wypróbuj system Emess - Emergency Message jeżeli wyruszasz i chciałbyś zostawić wiadomość gdzie idziesz.


Jeżeli znalazłeś informacje, których szukałeś i jesteś zadowolony z zamieszczonych tutaj artykułów to dodaj swoją Relację jak wrócisz, albo stwórz nowy Opis jeżeli taki jeszcze nie istnieje. Pamiętaj, że nawet sama rejestracja (całkowicie bezpłatna) przyczynia się znacznie do rozwoju serwisu.

 

Jeżeli znalazłeś błąd, skontaktuj się z nami.

 

Opis oraz Relacje są subiektywnymi artykułami zamieszczanymi przez użytkowników portalu. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe w wyniku zastosowania się do treści zamieszczonych na portalu Toposfera.pl.

Kto tam był ?
RELACJE
Data aktywności: 06-12-2008, Autor: Anulka

 

W składzie Agniesia, Adaś i ja wyjechaliśmy z Turynu wczesnym rankiem z zamiarem zdobycia Punta Nera (3042 m.n.p.m). Agnieszka zrobiła nam niezwykle miłą niespodziankę i przyniosła dla nas prezenty od Świętego Mikołaja! ;-) Aguś, dziękuję jeszcze raz w imieniu Adama i moim za świetne podarunki! Na szczęście nie były to rózgi ;-) Jak już zaczęliśmy podjeżdżać pod wioskę Grange La Rho, mój ambitny plan zdobycia Punty Nery zaczął powoli stawać się nierealny...śniegu było tak dużo, że samochód grzązł nawet z łańcuchami i zahaczał podwoziem o progi śnieżne...Więc postanowiliśmy zostawić auto i iść pieszo, co kosztowało nas 1godzinę...po dojściu do wioski założyliśmy rakiety i zaczęliśmy podejście. Śnieg był świeży, mokry i głęboki, a trasa kompletnie zasypana i nieprzetarta, w takich warunkach nawet w rakietach jest ciężko się poruszać. Najtrudniej ma prowadzący, który musi przecierać trasę, co w praktyce oznacza przerzucanie kilogramów ciężkiego śniegu przy pomocy rakiet. Z każdym metrem zdawaliśmy sobie sprawę, że Punta Nera dziś nie zostanie zdobyta, głównie ze względu na złe warunki śniegowe. Ale pomimo wszystko przeszliśmy dolinę Rho, w pocie czoła dotarliśmy do Piano dei Morti (2362), a następnie trawersując strome zbocze zdobyliśmy przełęcz (około 2500), gdzie po kilku minutach odpoczynku pomykaliśmy w dół, gdyż zaczął sypać śnieg i z góry w kierunku doliny schodziła szybko mgła. Uważam, że wyprawa w tych warunkach śniegowych była dość wymagająca kondycyjnie, dlatego ogromne gratulacje dla Agi, która świetnie dawała sobie radę! Czasami nawet szła na prowadzącego, co wymaga dużo siły, a rakiety śnieżna miała założone na nogach pierwszy raz w życiu! Adaś! A do tego baru, który prowadzić ta śliczna włoszka, to już nie będziemy jeździć na cappuccino, bo potem nie możesz się cały dzień skoncentrować ;-)))) Wiesz o co mi chodzi ;-) Jak na każdej wyprawie, na parkingu udało mi się spotkać pieska, tym razem owczarka niemieckiego, ale po wczorajszych przeżyciach, postanowiłam nie nawiązywać bliższych przyjaźni ;-)) Punta Nera pozostaje nadal w sferze marzeń ale tam jeszcze wrócimy i na nią się wdrapiemy! Mam nadzieję, że w tym samym składzie!

  • Tak właśnie śmigała Aga w rakietach śni

  • Odpoczynek w śniegu ;-)

  • Na przełęczy...gdzie zaczął sypać śnieg