Rakiety śnieżne
OPIS
OPIS
- Cel: Punta dell'Aquila
- Wysokość max: 2115 m n.p.m
- Czas przejścia: 4 (h)
- Podejścia: 850 m
- Dystans: -
- Punkt wyjścia: Aquila
Szczyt Punta dell'Aquila (2.135 m.n.p.m) znajduje się w Piemoncie, w Dolinie Sangine, na południowy-zachód od Giaveno, 51km od Turynu. Górę tą można zdobywać praktycznie przez cały rok.
Dojazd: dojeżdżamy do miejscowości Aquila, gdzie tuż przy barze znajduje się szeroki parking (1260 m.n.p.m). Tam zostawiamy samochód. Następnie ścieżką znajdującą się na wprost parkingu rozpoczynamy wspinaczkę pod górę, dochodzimy do przełęczy i skręcamy w lewo. Ścieżka wiedzie ciągle pod górę, aż dochodzi do urwiska, gdzie należy skręcić w prawo, tutaj pojawiają się już pierwsze kopczyki, które doprowadzą nas do pierwszej stacji nieczynnego już wyciągu orczykowego. Stamtąd kierujemy się na wprost ciągle pod górę grzbietem wzgórza. Za parę minut powinna się ukazać kaplica Madonny, która znajduję się praktycznie u podnóża L'Aquila. Obieramy jej kierunek. Po dojściu do kaplicy, skręcamy w prawo i rozpoczynamy wspinaczkę po grani, który doprowadza nas prosto na szczyt.
W przypadku wejścia zimowego na L'Aquila konieczne jest zabranie ze sobą rakiet śnieżnych, kijów, a w przypadku porywistego wiatru również gogli. W celach bezpieczeństwa na samą grań szczytową radzę założyć raki i mieć ze sobą czekan , gdyż jest ona wąska, oblodzona, momentami mikstowa, a w przypadku porywistego wiatru bardzo nieprzyjemna przy jej trawersowaniu. Oczywiście grań tą można przejść bez wyżej wymienionego sprzętu, przy zachowaniu szczególnej uwagi i skoncentrowaniu się.
Trasa ta jest godna polecenia ze względu na piękną panoramę. Ze szczytu można zobaczyć dostojny szczyt Monte Viso.
Dojazd: dojeżdżamy do miejscowości Aquila, gdzie tuż przy barze znajduje się szeroki parking (1260 m.n.p.m). Tam zostawiamy samochód. Następnie ścieżką znajdującą się na wprost parkingu rozpoczynamy wspinaczkę pod górę, dochodzimy do przełęczy i skręcamy w lewo. Ścieżka wiedzie ciągle pod górę, aż dochodzi do urwiska, gdzie należy skręcić w prawo, tutaj pojawiają się już pierwsze kopczyki, które doprowadzą nas do pierwszej stacji nieczynnego już wyciągu orczykowego. Stamtąd kierujemy się na wprost ciągle pod górę grzbietem wzgórza. Za parę minut powinna się ukazać kaplica Madonny, która znajduję się praktycznie u podnóża L'Aquila. Obieramy jej kierunek. Po dojściu do kaplicy, skręcamy w prawo i rozpoczynamy wspinaczkę po grani, który doprowadza nas prosto na szczyt.
W przypadku wejścia zimowego na L'Aquila konieczne jest zabranie ze sobą rakiet śnieżnych, kijów, a w przypadku porywistego wiatru również gogli. W celach bezpieczeństwa na samą grań szczytową radzę założyć raki i mieć ze sobą czekan , gdyż jest ona wąska, oblodzona, momentami mikstowa, a w przypadku porywistego wiatru bardzo nieprzyjemna przy jej trawersowaniu. Oczywiście grań tą można przejść bez wyżej wymienionego sprzętu, przy zachowaniu szczególnej uwagi i skoncentrowaniu się.
Trasa ta jest godna polecenia ze względu na piękną panoramę. Ze szczytu można zobaczyć dostojny szczyt Monte Viso.
Ważne informacje !
Wypróbuj system Emess - Emergency Message jeżeli wyruszasz i chciałbyś zostawić wiadomość gdzie idziesz.
Jeżeli znalazłeś informacje, których szukałeś i jesteś zadowolony z zamieszczonych tutaj artykułów to dodaj swoją Relację jak wrócisz, albo stwórz nowy Opis jeżeli taki jeszcze nie istnieje. Pamiętaj, że nawet sama rejestracja (całkowicie bezpłatna) przyczynia się znacznie do rozwoju serwisu.
Jeżeli znalazłeś błąd, skontaktuj się z nami.
Opis oraz Relacje są subiektywnymi artykułami zamieszczanymi przez użytkowników portalu. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe w wyniku zastosowania się do treści zamieszczonych na portalu Toposfera.pl.
Kto tam był ?
RELACJE
RELACJE
Data aktywności: 05-12-2008, Autor: Anulka
Spontaniczny pomysł zdobycia L'Aquila powstał praktycznie w piątek rano już w drodze na inny szczyt - Balma (1883 m.n.p.m). Ze względu na to, że szczyt L'Aquila jest wyższy o ponad 200 m od Balmy, decyzja zapadła szybko :-) To się nazywa ambicja...:-) Wypad ten miał posłużyć głównie przetestowaniu nowych rakiet śnieżnych przed atakiem szczytowym na Punta Nera (3041 m.n.p.m) już w sobotę. Więc Adaś i ja założyliśmy rakiety i śmigaliśmy pod górkę. Szkoda, że zabrakło Agi, która z nami będzie zdobywać Punta Nera, jednakże nie mogła wziąć urlopu na ten dzień. Testowanie rakiet szło zgodnie z planem ( Adaś chodził jak modelka :-), zresztą wszystko jest udokumentowane na filmie :-)), humory jak zwykle dopisywały, choć porywisty wiatr nie dawał za wygraną. Po praktycznie 4 godz. wspinaczki doszliśmy na szczyt, na którym przebywaliśmy 3 min :-) dłużej się po prostu nie dało... Po zejściu na parking udało mi się zaprzyjaźnić z prześlicznym pieskiem, ale tylko na 5 min, bo po tym jak zaczęłam mu wyciągać "śpiochy" z oczu pokazał mi zęby...widocznie nie zrozumiał, że to dal jego dobra ;-) Chciałabym bardzo podziękować Szymonowi z toposfery za pomoc w sprawie rakiet śnieżnych;-)



